Historia Karoliny

Mam na imię Karolina i jestem mamą czteroletniego Olafa. Chciałabym podzielić się ze wszystkimi rodzicami swoją historią, która pokazuje, jak bardzo ważny jest nadzór nad dzieckiem, kiedy korzysta ono z komputera.

Pewnego dnia, jak co dzień, gotowałam obiad. Mój czteroletni synek oglądał sobie bajki na moim komputerze. Jednak zapomniałam, że w kolejnej karcie otworzyłam sobie portal aukcyjny, na którym czasem przeglądam różne przedmioty. Synek kliknął nieopatrznie na aukcję z meblami ogrodowymi za 12 tysięcy złotych i dokonał zakupu…

Byłam przerażona, ponieważ po pierwsze nie mamy ogrodu i nie mielibyśmy, gdzie wstawić tych mebli, a po drugie taka kwota to jednak dla nas duży wydatek i raczej nie możemy sobie pozwolić na takie zakupy w tej chwili.

W szybkim tempie skontaktowałam się ze sprzedawcą w celu wyjaśnienia całej sprawy. Jednak on pozostawał nieugięty. Twierdził, że zakup na aukcji jest wiążący i musimy zapłacić całą kwotę. Byłam zdruzgotana i postanowiłam skontaktować się z prawnikiem.

Po spotkaniu z adwokatem nieco się uspokoiłam, ponieważ powiedział, że dzieci do 13. roku życia nie odpowiadają za zakupy w Internecie, a po drugie można odstąpić od umowy (w tym wypadku kupna i sprzedaży) zawartej na odległość w terminie do 10 dni. Z tymi informacjami zadzwoniłam do nieuczciwego sprzedawcy i przedstawiłam mu fakty. Dopiero wtedy złagodniał i powiedział, że zgodzi się anulować aukcję. Sprawa zakończyła się pomyślnie i nie musimy płacić za meble.

Ta sprawa nauczyła mnie, że przede wszystkim trzeba nadzorować dziecko, które korzysta z komputer, nawet jeśli ma tylko 4 lata. Po drugie korzystam teraz z specjalnych programów, które ograniczają poczynania dziecka w Internecie.

 

Karolina z Krakowa