Historia Beaty

Witam serdecznie, mam na imię Beata i jestem mamą 10 miesięcznej Amelii. To, co mi się przytrafiło jest naprawdę straszne! Swoją historię opisuję po to, aby przestrzec innych rodziców przed używaniem akcesoriów dla malucha, które są niewiadomego pochodzenia.

Historia zdarzyła się 4 miesiące temu, kiedy to moja Amelka zaczęła jeść mleko z butelki… Butelkę dla córki kupiłam w jednym ze sklepów dziecięcych i nic nie wzbudzało moich podejrzeń. Jak wszystkie przedmioty, z którymi potem ma kontakt córka, wyprzyłam butelkę we wrzątku i zrobiłam jej mleko. To, co stało się później było istnym koszmarem! Córka zrobiła się cała sina, zaczęła się dusić i tracić oddech. Zadzwoniłam na pogotowie, karetka przyjechała w mgnieniu oka i na szczęście uratowali moją córeczkę, która teraz jest cała i zdrowa.

Najpierw myślałam, że jest to reakcja uczuleniowa na mleko, jednak po zrobieniu testów okazało się, że mleko nie jest przyczyną. Więc szukałam dalej … i w końcu wpadłam na to, by przebadać butelkę dziecka. Okazało się, że do jej produkcji użyto niedozwolonych substancji! Bezzwłocznie wraz z ekspertyzą udałam się na policję. I przy pomocy policjantów złożyłam zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa. Obecnie toczy się sprawa przeciwko producentowi tych butelek.

Ja również działam na własną rękę – występuję w programach śniadaniowych, aby ostrzec innych rodziców. Założyłam również fanpage, na którym można dowiedzieć się więcej informacji o mojej akcji. Rodzice muszą się jednoczyć, aby dzieci były bezpieczne!

Beata J. z Przybyszowa